Fit With Nenda
Biznes

Ile kosztuje paliwo do chłodni w 2024 roku?

Autor Łukasz Nenda, Właściciel·15 września 2024·7 min czytania

Cena diesla na stacjach w Krakowie przy ulicy Wielickiej oscyluje obecnie wokół 6,38 zł za litr, ale w transporcie chłodniczym to dopiero wierzchołek góry lodowej. Każdy z naszych 11 samochodów spala dodatkowe paliwo na podtrzymanie temperatury, co przy 47 stałych trasach miesięcznie generuje konkretne sumy. Zamiast lać wodę o trendach rynkowych, rozpisaliśmy realne wydatki, jakie ponosimy w Fit With Nenda, żeby dowieźć catering dietetyczny w idealnym stanie.

Ile realnie pali auto z agregatem w krakowskich korkach?

Nasze busy marki Iveco, które codziennie ruszają z bazy w Krakowie, spalają średnio 11,4 litra oleju napędowego na każde 100 kilometrów przy wyłączonym chłodzeniu. Sytuacja zmienia się drastycznie, gdy na pace mamy 187 zestawów pudełkowych, które muszą wyjechać z kuchni przy temperaturze 3 stopni Celsjusza i utrzymać ją przez całą trasę do Niepołomic czy Skawiny. Agregat chłodniczy Carrier potrzebuje około 1,6 litra paliwa na każdą godzinę pracy, co przy 8-godzinnej zmianie kierowcy dokłada do rachunku blisko 13 litrów paliwa na jeden samochód.

W Fit With Nenda sprawdziliśmy, że w upalne dni, kiedy temperatura na zewnątrz przekracza 29 stopni, zużycie to potrafi skoczyć o kolejne 22%. To nie są żarty, bo przy flocie liczącej 11 aut, mówimy o dodatkowym wydatku rzędu 430 zł dziennie na samą pracę urządzeń chłodzących. Kierowcy tacy jak Pan Marek, który jeździ u nas od 4 lat, muszą pilnować, żeby drzwi chłodni były otwarte tylko tyle, ile zajmuje wyjęcie konkretnej torby z jedzeniem. Każda minuta otwartej paki w pełnym słońcu na parkingu pod siłownią to konkretne złotówki uciekające z baku w postaci wzmożonej pracy sprężarki.

Kolejnym czynnikiem jest jazda po samym Krakowie, gdzie korki na Alejach Trzech Wieszczów sprawiają, że silnik pracuje na niskich obrotach, ale agregat musi dawać z siebie wszystko. Zanotowaliśmy, że trasa z Wieliczki na Krowodrzę, która ma zaledwie 14 kilometrów, zajmuje czasem 52 minuty. W tym czasie auto stoi, ale paliwo znika, bo towar musi dojechać zimny. Liczy się konkret, więc monitorujemy każdy litr przez system GPS, co pozwoliło nam wyłapać, że błędy w ustawieniu termostatu kosztowały nas w marcu 2024 roku dodatkowe 840 zł netto na całym zespole.

Każda minuta otwartej paki w pełnym słońcu pod siłownią to konkretne złotówki uciekające z baku.

Ukryte koszty AdBlue i serwisu agregatów

Paliwo to nie wszystko, o czym zapomina wielu początkujących w branży transportowej. Każdy nowoczesny silnik w naszej flocie wymaga płynu AdBlue, którego cena w hurcie podskoczyła w tym roku o około 14%. Na każde 1000 litrów diesla musimy dolać około 48 litrów tego płynu, co przy intensywnej eksploatacji w regionie Małopolski generuje miesięczny koszt na poziomie 320 zł na jeden pojazd. Bez tego płynu auto przechodzi w tryb awaryjny i nie pojedzie szybciej niż 20 km/h, co dla dostaw cateringu porannego byłoby katastrofą.

Do tego dochodzi serwis samych agregatów, który w Fit With Nenda wykonujemy co 6 miesięcy w specjalistycznym warsztacie na Rybitwach. Jeden przegląd chłodni, obejmujący wymianę filtrów, czynnika chłodzącego oraz sprawdzenie szczelności układu, kosztuje nas średnio 1150 zł netto od sztuki. To niezbędny wydatek, bo awaria sprężarki w drodze do klienta w Tarnowie oznaczałaby stratę towaru wartego 4800 zł. Wolimy zapłacić za prewencję, niż tłumaczyć się właścicielowi cateringu, dlaczego jego sałatki dojechały ciepłe i nie nadają się do wydania.

Wspomniane koszty serwisowe wzrosły w ciągu ostatnich 12 miesięcy o prawie 19%, co wynika głównie z cen części zamiennych sprowadzanych z Niemiec i Francji. Nawet prosta wymiana paska napędowego w agregacie Thermo King, która kiedyś zajmowała 40 minut i kosztowała grosze, teraz wymaga rezerwacji terminu z 3-dniowym wyprzedzeniem i opłacenia roboczogodziny mechanika na poziomie 260 zł. Bez zbędnego gadania – logistyka w kontrolowanej temperaturze to po prostu drogi gips, jeśli nie pilnuje się harmonogramu napraw.

Ukryte koszty AdBlue i serwisu agregatów

Trasa Kraków-Zakopane: konkretne wyliczenie kosztów

Aby zobrazować skalę wydatków, weźmy pod lupę naszą stałą trasę z Krakowa do Zakopanego, którą realizujemy we wtorki i czwartki dla jednego z producentów odżywek białkowych. Dystans w obie strony to około 214 kilometrów, ale czas przejazdu przez remonty na Zakopiance to często 4 godziny i 15 minut. Sam diesel do silnika kosztuje nas tutaj około 164 zł. Do tego doliczamy pracę agregatu, który przez cały czas musi trzymać 4 stopnie Celsjusza – to kolejne 38 zł wydane na paliwo pomocnicze.

Nie można zapomnieć o opłatach drogowych e-TOLL, które na odcinkach ekspresowych S7 wynoszą dla naszych 12-tonowych aut konkretne kwoty. Za tę jedną trasę płacimy systemowi około 42 zł. Kiedy zsumujemy paliwo, AdBlue, opłaty drogowe i proporcjonalny koszt serwisu przypadający na ten dystans, okazuje się, że samo wysłanie auta w Tatry kosztuje nas 312 zł netto, nie licząc dniówki kierowcy ani ubezpieczenia Cargo. To pokazuje, dlaczego transport chłodniczy musi kosztować więcej niż przewóz zwykłych palet z meblami.

Dla małej firmy transportowej, która ma 83 aktywnych zleceń miesięcznie, takie wyliczenia są kluczowe dla przetrwania. W Fit With Nenda nie zgadujemy cen, tylko bazujemy na danych z kart paliwowych z ostatnich 7 miesięcy. Jeśli klient pyta, dlaczego stawka za kilometr w chłodni jest o 1,20 zł wyższa niż w plandece, pokazujemy te liczby. Towar dojedzie zimny, bo my płacimy za to, żeby agregat huczał przez całą drogę, niezależnie od tego, czy stoimy w korku pod Mogilanami, czy jedziemy płynnie obwodnicą Krakowa.

Samo wysłanie chłodni w Tatry kosztuje nas 312 zł netto, nie licząc wypłaty dla kierowcy.

Jak oszczędzić 450 zł miesięcznie na jednym aucie?

Oszczędności w chłodniach nie szukamy w tanim paliwie, bo to droga do zatarcia wtryskiwaczy, ale w technice jazdy i logistyce rozładunku. Wdrożyliśmy u nas zasadę gaszenia agregatu tylko w momencie, gdy auto stoi w zamkniętym, zacienionym magazynie. Dodatkowo, przeszkoliliśmy 9 naszych kierowców z zakresu tzw. eco-drivingu z obciążeniem. Okazało się, że płynna jazda bez gwałtownych przyspieszeń pod górę na trasie do Myślenic pozwala urwać około 0,8 litra na setkę, co w skali miesiąca daje nam oszczędność rzędu 230 zł na jednym aucie.

Kolejne 220 zł oszczędności generuje regularna kontrola uszczelek w drzwiach bocznych i tylnych. W jednym z naszych starszych pojazdów z 2019 roku uszczelka była lekko sparciała, co powodowało, że agregat pracował o 14 minut dłużej w każdej godzinie, by skompensować ubytki chłodu. Wymiana gumy za 160 zł zwróciła się nam po niespełna 3 tygodniach pracy. Takie detale budują wynik finansowy w logistyce żywności. Nie szukamy magicznych sposobów, po prostu dbamy o sprzęt, który na nas zarabia.

Znamy każdą siłownię w mieście i wiemy, że podjazd pod niektóre kluby fitness w centrum Krakowa to wyzwanie. Często kierowca musi parkować w słońcu, czekając na otwarcie bramy. W Fit With Nenda wprowadziliśmy procedurę telefonicznego potwierdzania gotowości odbioru na 7 minut przed dojazdem. Dzięki temu auto nie stoi z włączonym agregatem pod drzwiami klienta, tylko wjeżdża, rozładowuje towar w 4 minuty i rusza dalej. Mniej jałowej pracy silnika to czysty zysk dla nas i niższa emisja spalin dla mieszkańców Krakowa.

Jak oszczędzić 450 zł miesięcznie na jednym aucie?